Platforma Obywatelska
Opublikuj:
Napisz do mnie

Masz pomysł? Widzisz problem?
Z uwagą przeczytam wszystkie wypowiedzi - najciekawsze umieszczę na stronie!

Zobacz wpisy i moje odpowiedzi (0)
Biuro poselskie

ul. Krupnicza 11/1, I piętro (wejście od ul. Mlecznej 8), 44-100 Gliwice
tel. +48 607 878 200

pon. 15.00-20.00. wt.-czw. 10.00-15.00, pt-nieczynne

biuro@galazewski.pl
 

Śląsk

 

W Bytomiu rozpada się jedna z dzielnic miasta podkopana przez kopalnię.

Górnictwo węgla kamiennego daje dla Śląska wiele miejsc pracy i jednocześnie dewastuje nasze środowisko i stwarza niezwykle trudną sytuację dla wielu mieszkańców. Trzeba to jakoś pogodzić, lecz wcześniej należy poważnie o tym porozmawiać, a sprawa nie jest czarno - biała pomimo tego, że mówimy o węglu.

 

Pod Bytomiem, historycznym śląskim miastem, zalegają bogate złoża węglowe, łakomy kęs dla firm wydobywczych. W pierwszej połowie XX wieku niemiecka administracja zdecydowała o wybieraniu węgla spod Bytomia, skazując miasto na stopniową degradację. Taką samą politykę kontynuowała polska władza w okresie PRL. Wydawałoby się, że zmiana ustroju przed dwudziestu laty, a szczególnie umocnienie władzy samorządowej, powinno zwiększyć rolę władz miasta przy przyznawaniu kopalniom koncesji na wydobycie węgla. Niestety rola samorządów jest drugorzędna i ogranicza się do opiniowania wniosku. Przykład Bytomia – Karba, gdzie wali się kilkanaście budynków a kilkuset mieszkańców musi być ewakuowanych i trzeba im zapewnić dach nad głową wskazuje na to, że należy zmienić prawo i dopuścić gminę do współdecydowania o eksploatacji kopalń pod terenami zurbanizowanymi. Spółki wydobywcze bronią się przed takim rozwiązaniem, bo obawiają się zablokowania wydobycia. Wydaje się, że obawy są na wyrost. Władze Bytomia, Zabrza i innych śląskich miast doskonale wiedzą, że kopalnie zapewniają pracę ich mieszkańcom oraz zwiększają dochody gmin, jednak znacznie lepiej mogłyby planować rozwój przestrzenny będą współdecydentem. Można przecież sobie wyobrazić, że władze Bytomia zgodziłyby się na wydobycie węgla pod dzielnicą Karb, a zagrożone części dzielnicy przeznaczyłyby na przykład do wyburzenia i przekształcenia na tereny rekreacyjne. Tak można byłoby zrobić pod warunkiem  jednak, że decyzja byłaby częścią długofalowego planu rozwoju miasta, gmina z dużym wyprzedzeniem dostałaby rządową dotację wspartą odszkodowaniem z kopalń, przeznaczoną na wybudowanie nowych mieszkań i spokojną ewakuację mieszkańców oraz rewitalizację zdewastowanego terenu. Takie rozwiązanie obowiązuje przy budowie dróg ekspresowych i autostrad. Nic  nie stoi na przeszkodzie, żeby je dostosować do górniczych inwestycji podziemnych. I jeszcze jedno, minister gospodarki, kimkolwiek by nie był, nie może przeciwstawiać interesu dowolnej branży, nawet górnictwa, interesowi mieszkańców polskich gmin. Oczekiwałbym od swojego ministra zrozumienia idei zrównoważonego rozwoju – gospodarka ma służyć ludziom,  a nie odwrotnie.