Andrzej Gałażewski
Platforma Obywatelska
O mnie

 Jestem Ślązakiem.
Ślązakiem nie z urodzenia, lecz z wyboru. Dokładniej mówiąc Ślązakiem z zasiedzenia. Na Śląsk przyjechali moi rodzice tuż po wojnie prosto z Krakowa, gdzie się urodziłem. Od tego czasu nieprzerwanie mieszkam w Gliwicach. Tutaj zdałem maturę w Liceum Ogólnokształcącym nr 5 i uzyskałem tytuł magistra inżyniera, na wydziale Mechaniczno - Energetycznym Politechniki Śląskiej, a na wydziale architektury tej samej uczelni skończyłem studia podyplomowe z zakresu koordynowania inwestycji przemysłowych.

Znaczną część mojego życia zawodowego spędziłem w biurach konstrukcyjnych i projektowych. Przed dwunastu laty, po odzyskaniu przez Polskę suwerenności, przeszedłem do pracy w samorządzie lokalnym i administracji rządowej. Byłem prezydentem Gliwic, wicewojewodą katowickim i Śląskim. Przez pięć lat w Górnośląskiej Agencji Rozwoju Regionalnego zarządzałem regionalnymi programami Unii Europejskiej. Obecnie jestem posłem na Sejm. Jako zwolennik wolnego rynku i poszanowania dobrych polskich tradycji identyfikuję się z nurtem liberalnym z domieszką konserwatywną. Byłem i jestem zwolennikiem naszej obecności w Unii Europejskiej.


Jestem żonaty, mam dorosłą córkę Agnieszkę, cenię życie rodzinne i pielęgnuję przyjaźnie. Dobrze czuję się w naturalnym otoczeniu przyrody. Uwielbiam wodę i żeglowanie.

 

 Nie tylko pracą człowiek żyje.
Od dzieciństwa ciągnęło mnie na żagle. Pływałem na regatach i turystycznie. Zaczynałem od małych łódek mieczowych. Mówiono o nas - "moczydupki na samotopkach". W miarę zdobywania wiedzy i doświadczenia przesiadałem się na coraz większe jachty pełnomorskie. Dość wcześnie zdałem egzaminy kapitańskie i wiele wolnych dni spędzałem na morzu. Dzisiaj też jeszcze znajduję trochę czasu, żeby rodzinnie wypłynąć na jeziora lub morze.

Żona, córa i ja lubimy podobnie spędzać wolny czas. We trójkę żeglujemy i jeździmy na nartach. Mistrzem narciarskiej elegancji jest moja żona Monika.


Jeździmy na rowerach. Tutaj bryluje Agnieszka, nasza córka.

 

A w domu kochamy nasze niesforne psy.

 Zupełnie nowym hobby stało się dla mnie uprawianie przydomowego ogrodu. Jeszcze pięć lat temu jedyny kontakt z glebą miałem wtedy, kiedy się wywróciłem, a dzisiaj od wiosny do jesieni kopię, sieję, rozsadzam i obserwuję, co też z tego wyrasta.

 

 

 

 

 

 

 


 

Moje hobby



Zostałem dziadkiem